Plus Liga Kobiet
- -
-

- vs.
-
Bank BPS Muszynianka Fakro
BKS Aluprof Bielsko-Biała
Szok na trybunach i smutek wśród muszynianek - tak opisać można halę radomskiego MOSiRu po zakończeniu drugiego półfinału Enea Cup 2012. Tauron MKS Dąbrowa Górnicza po raz trzeci w tym sezonie pokonał mistrzynie Polski i zagra w finale. Na niemoc w meczach przeciwką dąbrowiankom zwracała po meczu uwagę Mariola Zenik.
- Najbardziej żałuję drugiego seta. Po pierwszej partii gra dobrze nam się układała i powinnyśmy wygrać kolejną partię. Wtedy pewnie byłoby gładkie 3:0 dla nas. A tak pozwoliłyśmy rywalkom się rozegrać i mecz wyglądał, jak wyglądał - mówiła po ostatnim gwizdku półfinału libero Banku BPS Muszynianki Fakro.
Mariola nie potrafiła wskazać konkretnego powodu porażki w bardzo zaciętym tie breaku. - Pewnie zadecydowały jakieś dwie piłki i detale. Równie dobrze taki set mógł rozstrzygnąć się w drugą stronę. Jeden błąd mniej i to my grałybyśmy dalej - tłumaczyła zawodniczka.
Mecz trwał blisko trzy godziny. Takie maratony nie często zdarzały się muszynianko. - Nie wiem czy w Pile nie było podobnie. Ten mecz jednak bardzo wiele nas kosztował. Przykor, że nie udało się dojść do finału. Szkoda, że to już trzecia porażka z Dąbrową w tym sezonie. To zły prognostyk przed play offami. Nie gramy z nimi tak, jak powinnyśmy - powiedziała Mariola, która dobrze pamiętała ostatnią porażkę na tym etapie rozgrywek Pucharu Polski: - To chyba z Piłą, iedy one zdobywały Puchar. Parę lat minęło. Szkoda.