Umiarkowanie zadowoleni byli obaj trenerzy po zakończeniu spotkania Bank BPS Fakro Muszynianka - Volley Bergamo. Bogdan Serwiński cieszył się ze zwycięstwa i przyzwoitej gry swoich zawodniczek, a Lorenzo Micelli nie ukrywał radości z awansu do kolejnej rundy.

Przed rozpoczęciem meczu wiadomo było, że kluczowy będzie pierwszy set. - Dziewczyny wiedziały, że aby wygrać tego pierwszego seta nie mogą popełnić żadnego błędu. To im się nie udało, ale chwała za to, że walczyły i w efekcie wygrały całe spotkanie - powiedział zaraz po zakończeniu czwartkowego spotkania Bogdan Serwiński. Również trener ekipy gości zgodził się, że to właśnie pierwszy set miał decydujące znaczenie. - Moim pomysłem na ten mecz było wygranie pierwszego seta. Dla mnie i moich zawodniczek w tej sytuacji zakończył się cały dwumecz. Zagraliśmy dobrze pierwsze dwie partie, a później zmieniłem całą wyjściową szóstkę - ocenił Lorenzo Micelli.
Bogdan Serwiński postanowił odnieść się do sytuacji z pierwszego seta, kiedy sędziowie nie zauważyli dotknięcia siatki Eleonory Lo Bianco. - Sędzia mógł sam zmienić tę decyzję. My próbowaliśmy protestować, od razu zresztą poprosiłem o czas, ale okazało się to bezcelowe. Patrząc na kolejne sety, sędziowie popełniali tak kardynalne błędy, że chyba nie do końca nadają się na ten poziom rozgrywek - powiedział trener Serwiński. Włoski szkoleniowiec nie chciał oceniać pracy arbitrów. - Nie wypowiadam się na temat decyzji sędziów - uciął wszelkie rozmowy Micelli.
- W zeszłym roku trafiliśmy na RC Cannes i tego typu drużyna jest zdecydowanie w naszym zasięgu. Teraz graliśmy z Volleyem Bergamo, który jest aktualnym triumfatorem Ligi Mistrzyń i moim zdaniem więcej nie mogliśmy zrobić. Okazuje się, że to jeszcze za wysokie progi jak dla nas - podsumował pucharowy występ swojej drużyny Bogdan Serwiński. Podobne zdanie miał zresztą Lorenzo Micelli. - Muszyna to bardzo dobry zespół, jednak w tej chwili Bergamo jest po prostu lepsze.